PL EN
Menu

Autor: Aneta Wróbel

Data publikacji: 21.11.2019

Zawód prawnika może wydawać się bardzo ciekawy. Prestiż, wysokie zarobki, ciekawe sprawy sądowe - niczym z serialu „Prawo Agaty”? Co zatem może skłonić wykształconych humanistów do zmiany branży na IT i czy konieczne jest skończenie studiów technicznych?

 

Cofnijmy się w czasie. Jest rok 2014. Koniec moich studiów prawniczych. Uzyskanie dyplomu, zdany egzamin wstępny na aplikację radcowską. Siedzimy w pięknej sali w Teatrze Narodowym w Warszawie, wszyscy z ekscytacją rozmawiają o przyszłości - a ja nerwowo patrzę na zegarek. Za 3 godziny odlatuje mój samolot do Londynu.

Jak to? Dostałaś się na aplikację i nie będziesz jej odbywać? –wszyscy pytali z niedowierzaniem, zarówno rodzina, jak i znajomi. Nie było łatwo się z tego jednoznacznie wytłumaczyć. Ostatni rok studiów, który spędziłam w Czechach diametralnie zmienił całą moją dotychczasową wizję przyszłości. Nagle, zamiast sali sądowej i prestiżowego zawodu prawnika, zapragnęłam zwiedzać świat, poznawać nowe kultury, a przede wszystkim iść swoją własną ścieżką.

Następny był Londyn. W stolicy Wielkiej Brytanii odbywałam staż w Ambasadzie RP. Tam też po raz pierwszy miałam do czynienia z programowaniem i drobnymi zadaniami programistycznymi. Były to drobne zmiany na stronie internetowej, poprawki w jej działaniu itp. Wtedy też w mojej głowie zostało zasiane ziarno  pt. „programowanie”. W Londynie spędziłam niemal rok. Życie za granicą nie zawsze jest takie kolorowe jak może się wydawać - często wiąże się z zaczynaniem wszystkiego od zera. Nowy język, nowa praca, nowi znajomi i życie z dala od bliskich. Z drugiej strony taka zmiana to również sporo nowych możliwości, jak podróże i zwiedzanie wielu ciekawych miejsc, a także spróbowanie nieco innego życia niż to, którym żyli moli znajomi.

Po niespełna roku w Londynie moje życie prywatne tak się potoczyło, że praktycznie z dnia na dzień przeniosłam się do Hiszpanii. Tam spędziłam kolejne 3 lata pełne nowych doświadczeń i wrażeń. Pracowałam jako nauczycielka angielskiego oraz trener szachowy (od 12 roku życia gram w szachy i jestem posiadaczką I kategorii szachowej).

Z czasem zaczęłam myśleć o powrocie do Polski. Wciąż jednak zastanawiałam się po co? Zawód prawnika znany z serialu „Prawo Agaty” w rzeczywistości wygląda nieco inaczej (zwłaszcza dla poczatkujących): stres, słabe zarobki, długa i kosztowna aplikacja radcowska, prawnicze hermetyczne środowisko. Nie byłam pewna, czy na nowo chcę w to brnąć. Właśnie wtedy, kiedy zastanawiałam się nad tym co dalej, jedna z bliskich mi osób w luźnej rozmowie zapytała: „Dlaczego nie spróbujesz swoich sił w programowaniu?”

Ja programistką? Zaczęłam się głośno śmiać. Przecież nigdy nie studiowałam informatyki. Jednak już następnego dnia poprosiłam znajomego programistę o przesłanie mi niezbędnych materiałów do rozpoczęcia nauki w stawianiu pierwszych kroków w programowaniu. Wtedy też, tak na dobrą sprawę wszystko się zaczęło. Pętle, klasy, obiekty – co to w ogóle jest? Początki nie należały do najprostszych. Było ciężko. Łączyłam pracę z samodzielną nauką Javy po godzinach. Często zasypiałam przed komputerem. Jednak wrodzona determinacja nie pozwalała mi się poddać. Z każdym dniem nauki programowanie coraz bardziej mnie wciągało i na każdym kroku ciekawiło.

Po kilku miesiącach samodzielnej nauki postanowiłam wrócić do Polski i zapisałam się na 9-miesięczne szkolenie z Javy. Postawiłam wszystko na jedną kartę. I tu zaczęły się kolejne schody. Samo pójście na kurs nie oznacza, że wszystko od razu będziemy w stanie zrozumieć. Nie daje też gwarancji, ze po 9 miesiącach będziesz umiał programować. Przerobiony na zajęciach materiał był tak naprawdę tylko kroplą w morzu tego, co trzeba było umieć. Dzień w dzień, godzina po godzinie, przerabiałam materiał i rozwiązywałam zadania. Czułam jak bardzo nauka Javy mnie wciąga i zaczyna być moją pasją, ale też przyznaję, że nie obyło się bez rzucania komputerem, płaczu i stresu. W końcu kurs dobiegł końca. Ten proces tak naprawdę był dla mnie pierwszym milowym krokiem. Drugi milowy krok był dopiero przede mną – znalezienie pracy w IT. Wysyłanie aplikacji, rozmowy sprawdzające itd. W końcu dostałam pracę w Avra Software jako Junior Java Developer.

 

Jak jest teraz?

Od 3 miesięcy pracuje w Avrze. Czy jest łatwo? Nie. Codziennie stawiane są przede mną nowe wyzwania. Wciąż dużo muszę się sama szkolić po godzinach. Wyciągać wiedzę i uczyć się od kolegów i koleżanek z dużym doświadczeniem. Pytać, upewniać się, sprawdzać.

Czy żałuje? Zdecydowanie nie. Z pomocą całego mojego zespołu, opiekuna technicznego oraz wsparciem bliskich (którzy zawsze służą radą i motywują mnie do dalszej pracy i rozwoju) wszystko staje się łatwiejsze. Czuję, że jestem na właściwej drodze i zmierzam w dobrym kierunku.

Co najbardziej sobie cenię w IT? Przede wszystkim ludzi. Ich otwartość, uśmiech i chęć pomocy. No i oczywiście owocowe środy w biurze :)